Krok 5 – dążenie do pogody ducha.

Wyznaliśmy Bogu sobie i drugiemu człowiekowi istotę̨ naszych błędów

Pamiętam czas kiedy byłem oddanym wyznawca szklanego boga. Wtedy nie widziałem moich błędów a co za tym idzie nie musiałem się do nich przyznawać, ani przed sobą, ani  przed kimkolwiek innym.

I tak wegetowałem sobie z coraz większym zapałem pijać i okłamując się ze przecież wszystko jest dobrze i tyko świat się na mnie uparł żeby dać mi w kość.

I tak na słodkim użalaniu się nad sobą płynęły moje żałosne dni po ciemnej stronie rzeki.

Trwało to tak długo ze w końcu konsekwencje mojego toksycznego życia zaczęły tak mocno przeszkadzać mi w mojej wegetacji ze stała się nie do zniesienia. Nie miałem marzeń, i nie wierzyłem ze mogę je mieć. Zastanawiałem się tylko jak długo jeszcze będę musiał się męczyć sam ze sobą.

Byłem zły na na Boga ze mi nie pomaga, ze pozwala mi tak cierpieć bez żadnej nadziei na lepsze jutro.

Nie rozumiałem wtedy ze zwracałem się do tego szklanego boga.

Wtedy na mojej drodze pojawił się Marek, mój  mentor, sponsor i przyjaciel. To on poprzez swoja szczerość i otwartość pozwolił mi odkryć czym jest wysprzeglenie.

Chociaż słowo wysprzeglenie przyszło do mnie później dzięki mojemu innemu przyjacielowi nomen omen również Markowi.

Mój mentor, pokazał mi jak ważne jest przyznanie się do własnych błędów, przyjaciele z grupy pomogli mi przejść pierwszy raz te drogę i pomagają nadal przechodzić.

To dzięki grupie mogę trzeźwieć i rozwijać moja sile ducha. To dzięki grupie mogę osiągnąć spokój ducha.

IMG_0635Dziękuje wszystkim moim przyjaciołom za to ze maja w sobie tyle siły i cierpliwości ze mnie wysłuchują. I ja obiecuje wysłuchać każdego kto tylko będzie chciał opowiedzieć swoja historie.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *